poniedziałek, 23 maja 2016

Jedenastka polskich piłkarzy.

Sezon 2015/2016 dobiegł końca. Wczoraj i przedwczoraj mieliśmy okazję zobaczyć w grze trzech Polaków - Grzegorza Krychowiaka, Roberta Lewandwskiego oraz Łukasza Piszczka. W tym artykule przedstawie swoją jedenastkę polskich piłkarzy, którzy spisali się, moim zdaniem, najlepiej. Przy wyborze, wzięłem pod uwagę sukcesy w klubie i indywidualny wkład w te sukcesy.
Wojciech Szczęsny - ten sezon był dla niego udany. Jego debiut był niezwykły. Popisał się dobrą paradą, która zasłużyła sobie na miano interwencją kolejki. Niejednokrotnie był chwalony przez działaczy Romy za swoje występy. Klub nie raz zawdzięczał mu zwycięstwo. Jeśli miałbym obstawiać, kto byłby jego zmiennikiem, to wybrałbym Łukasza Fabiańskiego, ze względu na to, że też miał wiele dobrych momentów w sezonie. Trener Sweansea nie ma mu nic do zarzucenia. Z czterech bramkarzy, powołanych przez Adama Nawałkę, na trzecim miejscu byłby Artur Boruc, a na ostatnim, Przemysław Tytoń. Już początek sezonu w Bundeslidzie był dla niego nie najlepszy, kiedy to miał na swoim koncie już parę czerwonych kartek, których tak naprawdę mógł uniknąć, co w dużym stopniu osłabiło ekipe ze Stuttgartu. Jego zespół, stracił najwięcej goli w Bundeslidze, więc to pokazuje, że nie popisał się czymś szczególnym i nie przypuszczam, żeby selekcjoner darzył go szczególnym zaufaniem.
Obrońcy: Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Paweł Dawidowicz i Bartosz Salamon - miałem też wątpliwości, co do Pazdana i Wawrzyniaka, ale zdecydowałem się na tą czwórkę. Jeśli chodzi o Piszczka i Glika, to nie miałem wątpliwoći. Od dłuższego czasu Nawałka stawia na nich i nigdy nie tego żałował. Piszczek z Borussią dotarł do finału Pucharu Niemiec, zdobył wicemistrzostwo kraju i odpadł już w ćweirćfinale Ligi Europy, ale trzeba powedzieć, że zespół z Dortmundu walczył do końca. A polski obrońca miał w tym swój wkład i kilka razy skutecznie przerywał ataki rywala. Glik także mpokazał, że warto na niego stawiać i na pewno w reprezenacji jest pewniakiem. Trener Polaków będzie na niego systematycznie stawiał. Jeśli chodzi o Dawidowicza i Salamona, to są piłkarzami młodymi, szczególnie Dawidowicz, który nie dawno skończył 21 lat. W tym sezonie pokazali się z dobrej strony i mają wystarczająco dużo umiejętności, żeby spróbować swoich sił w seniorskiej reprezentacji.
Pomocnicy: Grosicki, Krychowiak, Kapustka, Błaszczykowski - Są to jedni z najlepszych polskich zawodników, grających na swoijej pozycji. Wszyscy czterej, tworzą solidną linię w środku pola w kadrze Biało - Czerwonych. Kapustka, już w swoich pierwszych dwóch meczach w reprezentacji zachwycił kibiców i bardzo szybko stał się ich ulubieńcem. Już wtedy było wiadomo, że będzie mógł liczyć na powołanie na kolejne mecze z orłem na piersi. Najlepiej mijający sezon będzie wspominał Krychowiak, który drugi raz z rzędu w barwach Sevilli, wzniósł w górę Puchar Europy. Sam miał okazję w tym meczu na strzelenie bramki. Także w finale Pucharu Króla miał szansę wystąpić. Nawet w tak ważnych meczach, jest asem Emerego.
Napastnicy: Lewandowski, Milik - oczywiście duet Lewandowski - Milik już nie od dziś inspiruje swoją skutecznością. Ale jeśli chodzi o występy w klubach, to też radzili sobie wzorowo. "Lewy" prez cały sezon walczył z Aubemyangiem o koronę króla strzelców i zasłużenie zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji. Milik był mniej aktywny w klubie, ale i tak ma pewne miejsce w składzie, zarówno w Ajaksie, jak i w reprezentacji.

czwartek, 19 maja 2016

Sevilla po raz trzeci z rzędu wygrywa w finale Ligi Europy.

Sevilla dokonała tego, co po raz ostatni dokonał Bayern Monachium 40 lat temu - po raz trzeci z rzędu wywalczyła puchar Ligi Europy. I to w naprawdę dobrym stylu, który zaprezentowali dopiero w drugiej połowie. Już w 17 sekundzie drugiej połowy zdobyli gola na 1:1, co pozwoliło im kontrolować grę. Przez całe 45 minut dominowali i strzelili w nich trzy gole. Kibice Liverpoolu mieli nadzieję, że ich piłkarzom uda się odrobić dwubramkową stratę, na co było by ich stać. Są drużyną, która potrafi się z takich problemów wywiązywać. Podobnie, jak w finale z 2005 roku, gdy potrafili doprowadzić do wyrównania 3:3, przegrywając już 0:3 z Milanem. W efekcie konćowym, Liverpool wygrał po rzutach karnych. Najczęściej przegrywają wtedy, gdy jako pierwsi wychodzą na prowadzenie. Tym razem było podobnie. Także Jurgen Klopp nie ma szczęście do finałów LE. Po raz piąty w swojej karierze trenerskiej, nie udało mu się wznieść pucharu w górę wraz ze swoją drużyną. Sevillę czeka jeszcze mecz z Barceloną, w finale Pucharu Króla, który będzie należał do jednego z najtrudniejszych. Mam nadzieję, że Emery da zagrać w tym meczu Krychowiakowi pełne 90 minut. Polski pomocnik, wczoraj miał okazję do tego, a jest to rzadkie w ostatnim czasie, żeby zagrał od początku, do końca, a teraz regularna gra, przyda mu się szczególnie, ze względu na zbliżające się EURO i związane z nimi przygotowania.

poniedziałek, 16 maja 2016

Legia mistrzem, a 14-krotny mistrz Polski spada do pierwszej ligi.

Sezon 2015/2016 już za nami i nie obyło się bez kilku niespodzianek. Można ich naliczyć przynajmniej trzy: Spadek Górnika Zabrze do pierwszej ligi, słaba gra Lecha oraz świetna dyspozycja Piasta. W przypadku tej ostatniej drużyny, to mogło być lepiej. Pierwsza część sezonu zapowiadała się dla nich obiecującą, ale po przerwie zimowej coś się popsuło i ich gra wyglądała zupełnie inaczej, co miało swoje konsekwencje w postaci utraty przewagi pięciu punktów, którą mieli przed rundą wiosenną. Znacznie gorzej wspominać ten sezon będzie Górnik, który w przyszłym sezonie będzie musiał zmagać się z zespołami z niższej półki. Przez większość sezonu znajdowali się w dolnej części tabeli i nikt im nie wróżył, że będzie lepiej. Ten sezon był kiepski dla zespołu z Górnego Śląska. Jeśli chodzi o Lecha Poznań, to już w połowie sezonu było wiadomo, że nie będzie ich stać na obronę mistrzostwa. Ale ich gra była średnia, grali w kratkę. Raz zdobywali punkty, ale także zdarzały się wpadki, co uniemożliwiło Lechowi zajęcia miejsca przynajmniej na podium. Ale w następnym sezonie, może wszystko będzie wyglądało inaczej. Liga polska ma to do siebie, że zespoły, które grały dobrze, w następnym sezonie prezentują przeciętny futbol i na odwrót; zespoły, które grały słabo, bądź przeciętnie, następny sezon okazuje się dla nich znacznie lepszy. Tego też można oczekiwać w przyszłym sezonie.

piątek, 13 maja 2016

Skład Polaków już znany.

Znamy już kadrę na EURO.  Jest ona następująca:
Bramkarze: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Artur Boruc, Przemysław Tytoń.
Obrońcy: Thiago Cionek, Paweł Dawidowicz, Kamil Glik, Artur Jędrzejczyk, Michał Pazdan, Łukasz Piszczek, Bartosz Salamon, Jakub Wawrzyniak.
Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski, Kamil Grosicki, Tomasz Jodłowiec, Bartosz Kapustka, Grzegorz Krychowiak, Karol Linetty, Krzysztof Mączyński, Sławomir Peszko, Maciej Rybus, Filip Starzyński, Paweł Wszołek, Piotr Zieliński.
Napastnicy: Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Mariusz Stępiński, Artur Sobiech.
Podczas mistrzostw Europy, Adam Nawałka skreśli z tej listy pięciu piłkarzy. Zawodnicy, którzy chcą zagrać z polską reprezentacją, niewątpliwie muszą udowodnić trenerowi, że zasługują na grę w tym turnieju. Jeśli chodzi o bramkarzy, to najbardziej wątpliwy jest występ Tytonia, który z całej czwórki powołanych golkiperów, jest w najmniejszym stopniu obdarzonym zaufaniem przez selekcjonera Nawałkę. Miał w reprezentacji kilka dobrych chwil, ale to zdecydowanie za mało, żeby mieć do niego wystarczające zaufanie, żeby pojechać na EURO. W VfB Stuttgart miał wiele słabych meczy, na samym początku sezonu, zapisał na swoim koncie kilka czerwonych kartek, a także sporo puszczonych goli, a jego zespół znajduje się na przedostatnim miejscu w tabeli. Wśród obrońców, pewne miejsce w składzie na ME, będą mieli tacy zawodnicy, jak Kamil Glik, Łukasz Piszczek czy Jakub Warzyniak. Istnieją też nie małe szanse, że Bartosz Salamon będzie miał okazję zaprezentowania się na tych mistrzostwach. Adam Nawałka szczególną uwagę poświęci Pawłowi Dawidowiczowi, podczas meczów towarzyskich z Holandią i Litwą. Wcześniej, zadebiutował w meczu z Czechami, lecz zagrał jeynie kilka minut, więc nie miał wielu okazji do pokazania czegoś specjalnego, co przekonałoby sztab szkoleniowy reprezentacji. Także o miejsce w składzie będą musieli walczyć Artur Jędrzejczyk oraz Thiago Cionek. Uważam, że to ten pierwszy ma większe szanse na wyjazd do Francji, ale oczywiście decyzja będzie należała do trenera. Jeśli chodzi o pomocników, to także wśród nich jest kilka pewniaków. Pewne miejsce mają między innymi: Kuba Błaszczykowski, Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus i Kamil Grosicki. Podczas eliminacji, to Grosicki radził sobie najlepiej, od swoich kolegów grających na tej pozycji i z pewnością nie będzie musiał się martwić o to, czy zostanie zabrany na turniej czy nie. Zaskoczeniem jest, brak powołania dla Sebastiana Mili, który wcześniej był pewniakiem w kadrze Nawałki, ale dziwnym zbiegiem okoliczności, jednak się znalazł w szerokiej kadrze i nie będzie mógł wystąpić nawet w roli rezerwowego. Ale niespodziewanie, powołania doczekał się Sławomir Peszko, który w zeszłym roku kilka razy wystąpił ze względu na brak Błaszczykowskiego. Ostatnio, jego występy w biało - czerwonych barwach, były wątpliwe i nikt nie był pewien, czy powinien znaleźć się w reprezenracji Polski. Walczyć o miejsce będą Filip Starzyński, Paweł Wszołek, Piotr Zieliński, Karol Linetty i Krzysztof Mączyński.
I w końcu napastnicy. Duet Lewandowski - Milik, który został nazwany "najgroźnieszym atakiem w Europie", wzbudza w swoich rywalach nie mały strach. Obaj strzelili 19 bramek w eliminacjach, a Lewandowski jest na pierwszych miejscu w klasyfikacji strzelców, z 13 golami, mając o cztery gole wiecej, od drugiego Thomasa Mullera. Po dłuższym czasie, szanse na grę w kadrze narodowej będzie miał Artur Sobiech, który, w razie powołania na mistrzostwa Europy, będzie mógł liczyć na to, że będzie siedział na ławce i pełnić rolę zmiennika Lewandowskiego oraz Milika. To samo tyczy się Mariusza Stępińskiego. Już za jakiś czas będzie wiadomo, kto zasłuży na wyjazd do Francji, a kto będzie musiał oglądać mecze w telewizji.

poniedziałek, 9 maja 2016

Efektowne zwycięstwo, jak na mistrza przystało.

Czerczesow ma złotą rączkę. Legia w ważnych meczach odnosi efektywne zwycięstwa, dzięki starannem dobieraniu formacj. Wczorajszy mecz, Legia - Piast, bez dwóch zdań był pokazem legionistów. Są oni coraz bliżej 11 w historii mistrzostwa Polski i tylko pech może im to odebrać. Zespół ze stolicy prezentował inny futbol, niż z Zagłębiem Lubin, który gra na nieco niższym poziomie, niż Piast Gliwice,, który ma jeszcze matematyczne szanse na mistrzostwo. Gra o wiele gorzej, niż w rundzie zimowej, gdy ich przewaga nad dugim zespołem wynosiła pięć punktów i to inni musieli się martwić o dogonienie ich w tabeli. Jednak ta przerwa zimowa, zamiast wpłynąć na nich pozytywnie, odbiera im szanse na korzystne miejsce, a dodatkowo, zawodnicy nie potrafią się odnaleźć na boisku, co ma swoje konsekwencje. Teraz pozostaje im liczyć na wpadkę stołecznej drużyny, a sami muszą wygrać dwa ostatnie mecze. Muszą też bronić drugiej pozycji, bo sami mogą z niej spaść na trzecie, co pokrzyżuje im plany, które sobie wyznaczyli na ten sezon.

Wisła lepsza w derbach Krakowa.

      Nie ma wątpliwości, kto we wczorajszych derbach Krakowa był lepszy. Mimo faktu, że Wisła nie miała jakiejś dużej przewagi nad Craovią,...