środa, 24 lutego 2016

Bayern na remis.

Bayern Monachium wczoraj jedynie zremisował 2:2 na wyjeździe z Juventusem Turyn, pomimo dwubramkowego prowadzenia, a Robert Lewandowski niczym specjalnym się nie wyróżnił, oprócz dobrym podaniem do Robbena, który strzelił drugą bramkę. Przed tym spotkaniem wiele pisało się o tym, jak zakończy się ta rywalizacja. Ale chyba jeszcze więcej uwagi poświęcono temu, jak zagra Robert Lewandowski. Wszyscy zadawali pytania typu: Ile strzeli goli? Czy w ogóle to mu się uda? Czy uda mu się w jakikolwiek sposób pomóc Bayernowi osiągnąć korzystny rezultat, żeby na własnym stadionie cała drużyna mogła grać spokojnieszy futbol i nie obawiać się o wynik? Bo trzeba jasno powiedzieć, że Juventus do łatwych przeciwników nie należy. Wiem, że fakt, iż w zeszłym sezonie Stara Dama doszła do finału tych europejskich rozgrywek, ma w tej chwili najmniejsze znaczenie. Najważniejsze jest to, jak radzi sobie w tej chiwli. W obecnym sezonie grają dobrą piłkę. W Serie A zasłużenie zajmują pozycję lidera. Natomiast w LM w swojej grupie zanotowali trzy zwycięstwa w sześciu meczach, strzelając przy tym najmniej goli, ale też najmniej ich tracąc, więc można śmiało powiedzieć, że polski napastnik przed tym spotkaniem łatwego zadania nie miał. Jeśli chodzi o Bawarczyków, to w tej edycji Ligi Mistrzów zostali pokonani jedynie raz, gdy w trzeciej kolejce ulegli Arsenalowi 0:2. Od tego czasu notowali same zwycięstwa, strzelając w trzech kolejnych meczach 10 goli, tracąc tylko jednego, a sam Lewandowski ogólnie strzelił siedem goli, a więc można było się spodziewać, że intensywnie będzie się ubiegał o to, żeby także we wczorajszym meczu wpisać się na listę strzelców. I jestem pewien, że oprócz mnie, jest wiele osób, które trzymają kciuki, za to, żeby Lewandowski regularnie strzelał bramki, dzięki czemu będzie miał wpływ na efektowniejszą grę swojego zespołu, a także mają nadzieję na bramkową zdobycz w rewanżu przez reprezentanta Polski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz